"BŁOGOSŁAWIENI CISI"

 

24 października (piątek), godz. 17.00,

Opactwo Pobenedyktyńskie

 

Dziś, na zaproszenie Klubu Inteligencji Katolickiej, z monodramatem „Księga Hioba” przyjechała do Płocka znana i lubiana aktorka Stanisława Celińska. Jest to jej interpretacja Księgi Hioba oraz Pieśni i Trenów Jana Kochanowskiego.

 

To były wzruszające chwile: przecież każdemu z nas w pewnym okresie życia, a nawet wielokrotnie zdarza się zostać "hiobem", przezywającym stratę najbliższych, oparcia, zdrowia, pracy, a nawet wszelkiej nadziei. Występ artystki poruszył najbardziej czułe i wrażliwe struny w sercach widzów, wywołał łzy wzruszenia i przypomniał o tym, że nadziei tracić nigdy nie wolno, bo Bóg - Pan i Stwórca, będący źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna może wszystko, jeśli stajemy się pokorni i posłuszni Jego woli ...

 

Celińska od wielu lat szukała własnej, osobistej interpretacji tego poematu. Jak sama mówiła, za każdym razem zaglądała z coraz większą pokorą w coraz głębsze zakamarki samej siebie. Po raz pierwszy zmierzyła się z tekstem Księgi Hioba w 1984 roku, a data premiery spektaklu była znamienna - dzień pogrzebu ks. Jerzego Popiełuszki. Wówczas zadanie wydawało się jej karkołomne, bo wymagało stworzenia obrazu Hioba przez kobietę i zmierzenie się z trudnym słownictwem.

 

Artystka zrealizowała pomysł połączenia Księgi Hioba z Pieśniami i Trenami Kochanowskiego, które na scenie wzmacniają się wzajemnie, tworząc wstrząsający obraz cierpienia człowieka. Hiob i Kochanowski przedtem żyli w poczuciu harmonii i porządku zbudowanym przez sprawiedliwego Boga. Ich szczęście było tak pełne, że, podobnie jak w greckiej tragedii, strata wywołała ponadprzeciętne cierpienie. Forma monodramu doskonale obrazuje odczucie opuszczenia u człowieka, który zostaje sam z własnym cierpieniem i pytaniem: dlaczego?

 

O Stanisławie Celińskiej mówiono, że w każdym spektaklu rodzi się na nowo. W „Hiobie” ukazuje widzom postać pełną pokory, która godzi się ze swym losem. Odwojuje się do historii swojego życia, wielu prób, na które była wystawiana, upadków, lecz także cudownych chwil.  

 

Cudowną kanwę muzyczną do monodramatu stworzył na fortepianie Tomasz Bajerski - 

polski kompozytor, pianista, absolwent Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Jest autorem muzyki do ponad 100 spektakli teatralnych, za które otrzymywał liczne nagrody i wyróżnienia

 

Warto przypomnieć, że niezwykle lubili ten starotestamentowy tekst św. Jan Paweł II, który jeszcze w czasach II wojny światowej napisał utwór pt. „Hiob”, oraz Benedykt XVI.

 

"ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAJ"

 

19 października, w 30. rocznicę męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki, w kościele św. Jana Chrzciciela została odprawiona Msza św. za ojczyznę pod przewodnictwem Biskupa Płockiego Piotra Libery. Po Mszy św., jak co roku wierni pielgrzymowali do sanktuarium Męczeństwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki na tamie we Włocławku.

 

Ks. dr Włodzimierz Piętka, Asystent Kościelny Klubu Inteligencji Katolickiej w Płocku, opisał przebieg uroczystości i pielgrzymki w czasopiśmie "Gość Niedzielny". Pełna treść artykułu znajduje się na stronie http://plock.gosc.pl/doc/2210493.Co-robia-swieci :

--------------------------------------------------------------------------------------------

 

Co robią święci?

 

ks. Włodzimierz Piętka

 

- Gromadzi nas piękna, czytelna, bohaterska i męczeńska postać bł. ks. Jerzego. Intencją tej Mszy św. jest modlitwa za ojczyznę. Ona wciąż potrzebuje modlitwy, a jest to domeną chrześcijan, już od najwcześniejszych wieków, że modlono się za ziemską ojczyznę i za sprawujących władzę. Ta intencja od czasów św. Pawła była już obecna. Naszym orędownikiem w tej modlitwie prośby jest bł. ks. Jerzy. Pozostańmy wierni jego ideałom, abyśmy umieli "zło dobrem zwyciężać" – powiedział w kościele św. Jana Chrzciciela bp Piotr Libera, który przewodniczył Mszy św.

W wygłoszonej homilii ks. Marek Jarosz, rektor WSD, mówił o bł. ks. Jerzym, jako człowieku i kapłanie zawsze bliskim drugiej osoby. ”Robił coś innego niż wszyscy, wykazywał się odwagą, mądrością i delikatnością. Mówił prawdę, gdy inni milczeli, wyrażał szacunek, gdy inni nienawidzili, potrafił zamilknąć, gdy inni mówili, pomagał, gdy inni nie chcieli tego czynić, przebaczał, gdy inni nie potrafili przebaczyć, cieszył się życiem, gdy inni go lekceważyli. Ten Boży posłaniec często szedł pod prąd, nie patrzył na zyski i straty. Był wierny idei mimo wszystko. (…) Również dziś mamy czasy, które potrzebują obecności świętych. Nadal żyją obok nas potrzebujący, zapomniani. Ks. Jerzy stał się patronem ludzi pracy, ale chyba jeszcze bardziej jest patronem tak wielu zapomnianych przez tak wielu. Zamiast narzekać na niedobry świat, może właśnie dziś postawić sobie pytanie: gdzie jesteście siostry Heleny miasta Płocka? Gdzie podziały się panie i panowie z towarzystw dobroczynnych? Gdzie podziali się kapłani podobni do ks. Lasockiego?” – mówił w homilii ks. rektor Jarosz.

Ks. kan. Antoni Kołodziejski, proboszcz parafii św. Jana Chrzciciela zwrócił uwagę, że bł. Jerzy nie tylko ”był”, ale wciąż ”jest” patronem polskiej drogi do wolności.

W Sanktuarium Męczeństwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki, w pobliżu włocławskiej tamy, uczestnicy pielgrzymki modlili się w czasie nabożeństwa słowa Bożego. Wszyscy modlili się głośno słowami: ”Panie Boże, za wstawiennictwem błogosławionego Księdza Jerzego, pomnij na nasze dzieło wiary, trud miłości i daj nam wytrwałą nadzieję, w Panu naszym Jezusie Chrystusie. Amen”.

Następnie czytano fragmenty nauczania błogosławionego męczennika, były chwile modlitwy w ciszy i śpiew wezwań z litanii do ks. Jerzego. Wśród odczytanych, a następnie rozważanych słów błogosławionego, były następujące: ”Jezus Chrystus jest naszym Bratem w ludzkiej doli i niedoli. Daje nam przykład, jak z każdego upadku trzeba rychło się dźwigać. Daje przykład, że nie można tracić ufności, nie można tracić nadziei. Tak często nasza nadzieja, nadzieja w której pokładaliśmy tak wiele naszych spraw zawodowych, spraw Ojczyzny, dzisiaj jest nadwyrężona. Potrzebny nam jesteś Jezu Chryste, który pomożesz nam umocnić naszą nadzieję, nadzieję że zwycięstwo zawsze odnosi to, co dobre, to co wielkie, to co szlachetne, to co jest związane z Tobą”.

Nabożeństwo w sanktuarium, które prowadzą Bracia Pocieszyciele z Getsemani, zakończył śpiew pieśni ”Ojczyzno ma” i ucałowanie relikwii.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------

W drodze do Sanktuarium oraz w czasie powrotu, uczestnicy pielgrzymki odmówili część Chwalebną różanca, każdy dziesiątek którego ks. dr Włodzimierz Piętka poprzedził rozważaniem, a także Koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji potrzebujących, opuszczonych, chorych i zwycięstwa miłości nad złem.

Są również dobre informacje o tym, że za rok już zostanie udostepnione przejście nad brzeg Wisły - na miejsce, upamiętniające męczeńską śmierć bł. ks. Jerzego, które obecnie objęte jest strefą prac budowlanych na tamie. Będziemy mogli złożyć kwiaty i zapalić światełka pamięci... 

ŚW. JAN PAWEŁ II I MEDYCYNA

 

18 października (sobota)

godz. 15.00, Wojewódzki Szpital Zespolony

 

Obchody diecezjalnych uroczystości ku czci św. Łukasza Ewangelisty, patrona Służby Zdrowia odbyły się w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym.

 

Na początku, wraz z ks. biskupem Piotrem Liberą, obecni w kaplicy św. o. Pio modlili się Koronką do Miłosierdzia Bożego, następnie w sali wykładowej wysłuchano prelekcji profesora Jerzego Woy-Wojciechowskiego.

 

- „Jakże bardzo samarytański jest zawód lekarza czy pielęgniarki, czy inne im podobne! Ze względu na „ewangeliczną” treść, jaka się w nim zawiera, skłonni jesteśmy myśleć tutaj bardziej o powołaniu, nie tylko o zawodzie” – przypomniał słuchaczom słowa św. papieża Jana Pawła II prof. Jerzy Woy-Wojciechowski.

 

- Był człowiekiem, który wiele wycierpiał, sam stawiał czoło ciężkim chorobom, lecz również często spotykał się z chorymi, a także lekarzami. Medycyna zawsze była dziedziną bliską Janowi Pałowi II, przede wszystkim jako zawód wybrany przez jego brata Edmunda. Jakże ważne były w jego posłudze pasterskiej spotkania z chorymi, modlitwa za nich, przekazanie słów otuchy i błogosławieństwa. Papież prosił o nie, spotykał się z chorymi i cierpiącymi - nawet, jeśli takiego spotkania nie przewidywał program pielgrzymki lub audiencji. Zawsze chciał odprawiać Mszę św. dla chorych - na Watykanie lub tam, gdzie pielgrzymował. Spotykał się z trędowatymi 10 razy, w tym 7 w leprozoriach, udzielił 121 audiencji dla lekarzy - przypominał profesor. 

 

- Ustanowił 11 lutego Dniem Chorego, powołał Duszpasterstwo Służby Zdrowia. Nie uznawał chwili spoczynku, był najmłodszym, najbardziej sprawnym fizycznie papieżem w historii - aż sam znalazł się w "Sanktuarium Cierpienia". Po zamachu 13 maja 1981 roku aż 164 dni spędził w szpitalu, przeszedł wiele skomplikowanych operacji i zabiegów - mówił.

 

- Mimo chorób i cierpienia, zawsze miał doskonałe poczucie humoru, zawsze żartował i innych podnosił na duchu. Pamiętał o każdym z pracowników, a także o problemach członków ich rodzin. Lekarzom przekazał nauki, które powinniśmy stosować w naszym postępowaniu z pacjentem, przede wszystkim wielkie poszanowanie dla życia i godności każdego człowieka. Zgasł, głosząc swoim przejściem do Domu Ojca ostatnią katechezę - najważniejszą. Odszedł obrońca chorych, maluczkich i cierpiących. Wskazał nam wszystkim, jak przez cierpienie cierpieniem i umieranie zbliżyć się do Chrystusa - powiedział prof. Jerzy Woy-Wojciechowski, zachęcając obecnych na sali lekarzy do składania deklaracji sumienia. 

 

Następnie obecni udali się do kaplicy św. o. Pio, gdzie przez ks. bp. Piotra Liberę została odprawiona Msza św., w czasie której wprowadzono relikwie św. Jana Pawła II. Ks. biskup, mówiąc w homilii o szczególnym powołaniu i służbie pracowników służby zdrowia, poświęcił dwa nowe obrazy z wizerunkiem świętych Jana Pawła II i Ojca Pio, a także 30 różańców dla chorych.  

 

"HOLYFOOD, CZYLI 10 PRZEPISÓW NA SMACZNE I ZDROWE ŻYCIE DUCHOWE"

 

15 października (czwartek), godz. 18.00,

Książnica Płocka, ul. Kościuszki 6

 

Spotkanie z Szymonem Hołownią w Książnicy Płockiej im. Władysława Broniewskiego.


Sala Książnicy nie zmieściła wszystkich, którzy pryszli na spotkanie z Szymonem Hołownią, promującego swoją najnowszą książkę "Holyfood, czyli 10 przepisów na smaczne i zdrowe życie duchowe". 

 

Po przywitaniu i wstępie, autor opowiedział o wprowadzeniu czytaczy w tajniki duchowego życia przez… kuchnię. Korzystając z własnego doświadczenia, Hołownia zdradza nam w „Hollyfood”, jak możemy wyzbyć się wszystkiego tego, w co obrosło nasze szłowieczeństwo, wysmażyć cuda i nakarmić wygłodniałą duszę. "Wszystkie potrzebne do tego składniki mamy pod ręką. Wystarczy po nie sięgnąć i… połączyć w zupełnie nowy sposób!"

 

Spotkanie z Szymonem Hołownią, chociaż skupiło się na książce, było też okazją do rozmowy o dwóch założonych przez publicystę fundacjach wspierających potrzebujących i szpitale w Afryce. Nie zabrakło relacji z podróży i refleksji na temat współczesnego Kościoła.

 

- My nie kochamy, tylko "miłujemy", nie idziemy, tylko "kroczymy", nie robimy, tylko "czynimy", nie słuchamy papieża Franciszka, który mówi, że to nie dyskusja, spór rozbija Kościół, lecz plotka, osądzanie innych jest tym, co rozbija jedność wspólnoty chrześcijańskiej. Jeśli plotkujesz - rozbijasz Kościół! Uczniowie szli za Chrystusem nie dlatego, że objawiał im jakieś nowości, rewelacje. Szli za nim, bo był DOBRYM CZŁOWIEKIEM, DAWAŁ INNYM NADZIEJĘ, ratował zrozpaczonych miłością i nadzieją - mówił Szymon Hołownia. Dziełił się również przekonaniem, że Bóg nie chce naszej bezgrzeszności, gdyż w jakiś sposób nasze postepowanie będzie prawdopodobnie do ostatniego dnia grzeszne - jedynie On sam i Jego Matka są bez grzechu. Bóg chce, byśmy kochali - tacy, jacy jesteśmy. 

 

Publicysta również podkreślił, że mówienie w Polsce o "prześladowaniach" chrześcijan zupełnie nie ma oparcia w rzeczywistości, gdyż jedynie pobyt w takich krajach, jak Rwanda, Kongo, Iran i Irak, opanowanych przez Państwo Islamskie mogą dać wyobrażenie o prawdziwych prześladowaniach - takich, jakich nie było jeszcze w historii ludzkości. Umierające z głodu dzieci, operacje, wykonywane bez prądu w nielicznych szpitalach, niewyobrażalna nędza i brak zwykłej, czystej wody - to są obrazki, których nie sposób zapomnieć. Obrazy nieuleczalnie chorych ludzi, uwiecznionych na zdjęciach i filmach - z których większość już nie żychje, z pewnością pomogły zebranym w Książnicy ustalić właściwe priorytety duchowe i zrozumieć, czym się w życiu należy kierować.

 

"I WIDZIAŁ BÓG, ŻE BYŁO DOBRE"

 

15 października (środa)

godz. 18.45, Katedra 

 

Tryptyk Rzymski” Jana Pawła II i „Jeremiasz” Karola Wojtyły – w wykonaniu Marka Mokrowieckiego.

 

To był piękny i niezwykły wieczór. „Tryptyk Rzymski” Jana Pawła II - "rzecz najbardziej kameralna" i „Jeremiasz” Karola Wojtyły – fragmenty z tych utworów, w wykonaniu Marka Mokrowieckiego, Dyrektora płockiego Teatru Dramatycznego, wzniośle i przejmująco wybrzmiały pod misternie podświetlonym sklepieniem płockiej bazyliki katedralnej, przy akompaniamencie muzyki organowej w wykonaniu Wikora Bramskiego. Ks. dr Andrzej Leleń wprowadził zebranych w nastrój poetyckiej zadumy i refleksji, opowiedział o okolicznościach, towarzyszących powstaniu utworów. Spotkanie zostało zakońćzone modlitwą i błogosławieństwem, którego udzielił zebranym proboszcz katedry ks. kan. Stefan Cegłowski. 

 

- Ojciec Święty naszego spektaklu nie zobaczył. Szkoda ogromna, pomyśleliśmy o tym za późno, plan wizyty w Płocku od dawna był już ustalony - mówił  Marek Mokrowiecki w wywiadzie dla płockiej "Gazety" w kwietniu tego roku. - Ale tego dnia, gdy Jan Paweł II nocował w Płocku, wystawiliśmy "Jeremiasza" późnym wieczorem, chyba o godz. 21. Na środku widowni stał pusty fotel, specjalnie dla niego...

 

- W teatrze już wiedzieli, że ten fotel, obity miodowym pluszem z oparciami w kształcie skrzydeł ptaka, będzie jednym z ich największych skarbów. Następnego dnia papież miał odwiedzić osadzonych w płockim zakładzie karnym. A że w więzieniu nie mieli godnych mebli, dyrektor zakładu, podpułkownik Lech Moderacki poprosił w teatrze o wypożyczenie fotela. Tak więc dziś w gabinecie dyrektora Mokrowieckiego, ozdobiony specjalną plakietką z inskrypcją, stoi fotel, na którym w roku 1991 w płockim więzieniu siedział Jan Paweł II - mówił.

 

- Żałowałem tylko, że "Jeremiasz" poszedł u nas niewiele razy - przyznał dyrektor teatru. - No cóż, pielgrzymka dobiegła końca. I szybko okazało się, że nie ma już zapotrzebowania na dramat trudny, pisany z taką młodopolską manierą językową, w dodatku przez bardzo młodego, zaledwie 20-letniego Karola Wojtyłę. Przeżywałem to okrutnie. Za to na Światowych Dniach Młodzieży w Częstochowie w roku 1991 - tam również przyjechał papież - "Jeremiasz" zrobił furorę, miał iść raz, ale chętnych było tylu, że trzeba było go wystawić dwa razy.

 

Mokrowiecki dodał jeszcze: - Jest taka scena na sam koniec przedstawienia, rozmowa księdza Skargi z hetmanem Żółkiewskim. Ojciec Piotr mówi o narodzie, który zapomina o "Zakonie", o swej wierze, o swych zobowiązaniach wobec Boga. W tym strasznym czasie pozostaje tylko czekać na "męża", w którym objawi się zapomniana prawda. "Mąż" ten ją przejmie i zaniesie innym. I tu cytat z dramatu: "A będzie mąż on jak kłos z polskiej łąki i jako wrzosy kwitnące na jesień. Ten, co w Zakonie idzie - idzie w Prawdzie". Kiedy o tym myślę, zawsze wydaje mi się, że Karol Wojtyła pisał o Janie Pawle II.

 

Pełny tekst wywiadu: http://plock.gazeta.pl/plock/1,35710,15851805,Biskup_przemawial__Henryk_lezal_krzyzem__minuty_mijaly_.html#ixzz3GIUSfNNx

 

 

ŚWIĘTY PAPIEŻ I PRYMAS TYSIĄCLECIA

 

14 października (wtorek)

godz. 17.00, Siedziba „Civitas Christiana” 

 

Wykład Pana Łukasza Krzysztofka, pracownika naukowego UKSW w Warszawie, na temat: „Niezwykła przyjaźń Prymasa Wyszyńskiego i Kardynała Wojtyły”.

 

Pan Łukasz Kszysztofek opowiedział obecnym o wzruszających szczegółach wieloletniej, serdecznej przyjaźni, łączącej Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego z kardynałem Karolem Wojtyłą, później - papieżem Janem Pawłem II. 

 

- Początki wspólnej drogi życiowej tych dwóch wielkich Polaków wiążą się z nominacją ks. Karola Wojtyły na biskupa w lipcu 1958 r., która powinna była uzyskać akceptację Prymasa Polski. W 1964 r. bp Wojtyła został mianowany arcybiskupem metropolitą krakowskim, a w 1967 r. podniesiony do godności kardynalskiej. Odtąd wspólnie, Prymas i Metropolita krakowski, nadawali kierunek życiu Kościoła w Polsce. Łączyła ich głęboka i ufna pobożność maryjna. Obaj w dzieciństwie zostali osieroceni przez swoje matki, co nadało szczególnego zabarwienia ich wierze i ufności wobec Maryi. Nie zabrakło wieloletnich prób ówczesnych włądz, by ich poróżnić i podzielić w oparciu o różnicę wieku, usposobienia, charakterów, lecz nie odniosły one żadnego skutku. Im więcej czasu mija, tym wyraźniej widzimy, jak bardzo byli wobec siebie lojalni, jak wielkim szacunkiem się darzyli, wspierając się na wzajem i łącząc wysiłki w głoszeniu Ewangelii w dramatycznych okolicznościach komunistycznego totalitaryzmu - opowiadał prelegent.

 

Wykład zilustrowany został wyświetleniem filmu, dokumentającego wspomnienia świadków tej niezwykłej i bardzo ważnej dla Kościoła w Polsce relacji. Obecni przeżyli wzruszające chwile, które jednocześnie uświadomiły, że wszystko, co zawdzięczamy tym dwóm wielkim Polakom, zawdzięczamy dlatego, że łączyła ich jedność w Chrystusie, ufność i niezłomność.

 

Spotkanie zostało zakończone modlitwą w intencji rychłej beatyfikacji Sługi Bożego ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego za pośrednictwem św. Jana Pawła II. 

 

 

XIV NIEDZIELA PAPIESKA

„Jan Paweł II – Świętymi Bądźcie”

 

12 października, godz. 10.00

Bazylika Katedralna

 

Uroczyste obchodzy XIV Niedzieli Papieskiej w Płocku rozczpoczęły się Mszą św. pod przewodnictwem Biskupa Płockiego Piotra Libery.

 

Homilia Ks. Bp. Piotra Libery pod czas Mszy św. z okazji Dnia Papieskiego, Inauguracji Roku Akademickiego w diecezji oraz w ramach Dni Kultury Chrześcijańskiej:

 

1. Liturgia dzisiejszej niedzieli zachęca nas - Umiłowani Bracia i Siostry - do przyjęcia zaproszenia na ucztę – ucztę Życia. „Pan zastępów [bowiem] – słyszeliśmy w pierwszym czytaniu - przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win... Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarze wszystkich ludów...” W Ewangelii ta uczta, przygotowana dla wszystkich ludów i kultur, przybiera kształt wesela: „Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał wiec swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę...”. Królem jest tu sam Bóg; ucztą — Ewangelia życia, zbawienia, którą przyniósł Boży Syn; sługami — prorocy, apostołowie i świadkowie sumienia wszystkich czasów i ze wszystkich narodów, choćby tegoroczni laureaci pokojowej nagrody Nobla - siedemnastoletnia Pakistanka Malala Yousafzai, która niemal została zabita przez dżihadystów za to, że walczyła, by dziewczęta w krajach islamskich mogły chodzić do szkoły, oraz Hindus i obrońca praw dzieci Kailash Satyarthi. Niestety, w realistycznej przypowieści naszego Mistrza i Nauczyciela są także ci, którzy źle się obchodzą ze sługami... „Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie” – mówi Gospodarz. Słudzy idą i zapraszają wszystkich, a sala wypełnia się „złymi i dobrymi”. To obraz wzrastającego pośród świata Królestwa Bożego, coraz bardziej zaludniającego się, podobnego do roli z innej przypowieści Nauczyciela - roli, na której obok dobrego ziarna rośnie kąkol. Być zaproszonym i wejść na gody nie oznacza jednak jeszcze wejścia na drogę zbawienia. Dlatego człowiek, który nie przywdział szaty godowej, zostaje wyrzucony. Może to być ktoś, kto jest przekonany, że spełni swoje życie bez wejścia na drogę obcowania z Prawdą i Miłością; człowiek chcący tylko używać i konsumować. Może?

 

2. Zwróćmy jednak uwagę, że w dzisiejszej Ewangelii - choć ma ona tak trudny wydźwięk dla człowieka bez szaty godowej - nie ma mowy o jakimś strasznym sądzie. Być zaproszonym przez Boga nie oznacza bycia wezwanym na przesłuchanie czy na robienie rozrachunków, lecz właśnie na ucztę. Nie ma też mowy o końcu uczty – bo życie jest zaproszeniem, uczta wciąż trwa. Wyrazem tego zaproszenia jest pragnienie, które przenika całe ludzkie życie, choćby urywało się ono tak szybko, jak urwało się pięknie dojrzewające życie Anny Przybylskiej – pragnienie szczęścia, prawdy, miłości...

 

Nie jest to pragnienie z porządku potrzeb - potrzeba, w momencie gdy jest zaspokojona, zanika, a to pragnienie trwa: każdy człowiek – jeśli nie zniszczy go chęć konsumowania życia, używania innych - wciąż szuka szczęścia. Żaden badacz – jeśli tylko nie uległ próżności - nie powie, że już wszystko wie; żaden naukowiec – jeśli tylko nie stał się pyszny – nie stwierdzi, że już wszystko odkrył. Jeśli więc wczoraj „Suitą staropolską” Andrzeja Panufnika i „Orawą” Wojciecha Kilara inicjowaliśmy tu, w naszej katedrze, Płockie Dni Kultury Chrześcijańskiej, to między innymi po to, by ukazać, że jednym z obowiązków wszystkich odzianych w szatę godową jest przepajanie kultury odwiecznym Pięknem, odwieczną Prawdą i odwieczną Miłością.

 

3. Jak truizm zabrzmi w tym kontekście stwierdzenie, że nie ma w naszych najnowszych dziejach, a być może w całej naszej historii postaci lepiej, głębiej uosabiającej to wszystko niż św. Jan Paweł II. Dobre są pomniki ze spiżu, które mu stawiamy, ale żywy pomnik - najlepszy... Żywy pomnik, czyli Dzieło Nowego Tysiąclecia. Wspiera ono stypendiami tysiące młodych ludzi, którzy dzięki temu mogą realizować swoje życiowe aspiracje i - w duchu wartości, którym służył Święty Papież - dobrze przygotować się do zadań czekających ich w dorosłym życiu. Proszę Was, tak, po prostu proszę – wesprzyjcie wznoszenie tego żywego pomnika swoim groszem (a może nie tylko groszem), wrzuconym dzisiaj do puszek Dzieła Nowego Tysiąclecia.

 

Magnificencje, Czcigodni Księża, Kochani słuchacze Katolickiego Radia Diecezji Płockiej, Szanowne Panie i Panowie Profesorowie, Adiunkci i Asystenci, Szanowny Panie Prezydencie naszego miasta, Szanowni Animatorzy Kultury Chrześcijańskiej w Płocku, Drodzy Alumni, Studentki i Studenci,

 

4. Serdecznie pozdrawiam Was w tym właśnie dniu. W tę ciepłą, słoneczną niedzielę października – pozdrawiam Was, którzy tworzycie akademickie elity północnego Mazowsza i Płocka, i Was, którzy czujecie się odpowiedzialni za przechowanie dziedzictwa i krzewienie chrześcijańskiej kultury Grodu Krzywoustego.

 

Ten bliski związek nauki i wiary, tradycji i kultury dobrze między innymi wyraża nasza katedralna polichromia, przedstawiająca na kopule wizerunki czterech wielkich doktorów Kościoła Łacińskiego, czyli tych, którzy położyli podwaliny pod kulturę euro-atlantycką: Grzegorza Wielkiego, Augustyna, Hieronima i Ambrożego.

 

Jutro pod tą kopułą stanie kolejna płocka trumna. Będzie to trumna księdza Tadeusza Żebrowskiego, absolwenta Uniwersytetu Jagiellońskiego, magistra nauk historycznych i świętej teologii. I tylko magistra. A któż to magister dzisiaj? Ale ksiądz Żebrowski nigdy nie chciał żadnych innych stopni naukowych i żadnych innych tytułów. Przez ponad 50 lat był wykładowcą płockiego Wyższego Seminarium Duchownego i nie próbował nawet być nauczycielem akademickim gdzie indziej. Uczył przede wszystkim historii Kościoła. Dość nudnie ponoć. Prawdziwe jednak szczęście miał ten, kto mógł porozmawiać z nim o historii Mazowsza, o korzeniach Kościoła na Mazowszu, o płockim średniowieczu, o tej katedrze, o trzynasto- czy czternastowiecznych początkach jakiejkolwiek parafii w płockiem, dobrzyńskiem, pułtuskiem czy ciechanowskiem. Jego poszukiwania, hipotezy, artykuły budziły zainteresowanie największych polskich historyków. „To prawdziwy mistrz” – słyszało się z ust: Pana Profesora Samsonowicza, Pana Profesora Kłoczowskiego, Księdza Profesora Grzybowskiego czy Pana Rektora Zygnera.

 

5. Stanie więc jutro tu, pod katedralną kopułą, trumna kolejnego księdza naszej diecezji. Księdza w poszarzałej, czasem poplamionej sutannie... A któż to ksiądz dzisiaj? Człowiek, który wciąż jest o coś podejrzewany – w szkole o brak wykształcenia pedagogicznego; na ulicy – o pedofilię; przez liberałów – że darmozjad, przez fundamentalistów – że zdradza tradycję i ulega jakiejś bezsensownej duchowości charyzmatycznej. Ksiądz Żebrowski przeżył jednak w tej księżowskiej, kapłańskiej sutannie 62 lata, z których większość spędził w tak odsądzanym dzisiaj od czci i wiary na różnych portalach internetowych płockim Wyższym Seminarium Duchownym.

 

Niewielkie pieniądze, jakie zarabiał, przeznaczał na zakup książek do ukochanej przez siebie biblioteki seminaryjnej i na renowację starodruków z archiwum diecezjalnego. Obu tym instytucjom przez długie lata dyrektorował. Chodził w zdezelowanych butach, w powycieranych ubraniach, a gdy ofiarowano mu: kołdrę, obuwie czy coś z bielizny, odnosił to wszystko do „Caritasu”, mówiąc: „Mnie niepotrzebne”. Taki był w tym wszystkim podobny do legendarnych polskich duchownych: księdza Ziei, księdza Bozowskiego, księdza Twardowskiego. Podobny także w tym, że bywał jak dziecko niefrasobliwy na przykład podczas rozmaitych podróży czy w sprawach materialnych, co jego kolejnych biskupów (mnie też) doprowadzało niekiedy do szewskiej pasji. Ale podobny również w tym, że z wypiekami na twarzy potrafił zawsze bronić serca Ewangelii Jezusa Chrystusa: „Błogosławieni ubodzy w duchu... Błogosławieni płaczący... Błogosławieni cisi...”

 

6. Jak to wszystko powiedział do nas dzisiaj Paweł Apostoł? „Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. [...] Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”.

 

Tak, i to jest prawda.  

I to jest autentyczna kultura.  

I to jest piękne, prawdziwe życie.  

Uczta prawdziwego życia. 

Amen.

 

Pod czas Mszy św. modlono się również z okazji diecezjalnej inauguracji roku akademickiego, a po jej zakońćzeniu odbyło się złożenie kwiatów przy pomniku św. Jana Pawła II, gdzie pod przewodnictwem Biskupa Płockiego wierni modlili się o świętość życia. Słowo do zebranych skierował również Prezydent Miasta Płocka Andrzej Nowakowski.

 

O godz. 11.00 w Muzeum Diecezjalnym odbyło się otwarcie wystaw: „Św. Jan Paweł II na znaczkach Poczty Polskiej” oraz „Kanonizacja Jana Pawła II, w obiektywie Jana Waćkowskiego”, a o godz. 19.00 w Katedrze rozpoczął się koncert pod tytułem „Św. Janowi Pawłowi II w hołdzie" w ramach Płockie Koncerty Organowe, w wykonaniu Chóru Pueri et Puellae Cantores Plocenses, dyr. Anna Bramska, pod akompaniament organowy w wykonaniu Wiktora Bramskiego.

 

 

KONCERT PŁOCKIEJ ORKIESTRY SYMFONICZNEJ

 

10 października, godz. 19.00

Bazylika Katedralna

 

Koncertem Płockiej Orkiestry Symfonicznej, w barwnie rozświetlonej Katedrze rozpoczeły się tegoroczne Dni Kultury Chrześcijańskiej w Płocku. 

 

Koncert pod batutą Jakuba Chrenowicza, odbył się na cześć 100. rocznicy urodzin Andrzeja Panufnika. W tajniki twórczości i życia wielkich kompozytorów wprowadził obecnych ks. dr Andrzej Leleń, opowiadając o historii powstania utwórów i przygotowując słuchaczy na świadome przeżywanie wzniosłych muzycznych doznań. Liczny udział Płocczan w koncercie stał się świadectwem tego, jak ważne miejsce zajmują kultura, religia i sztuka w życiu mieszkańców naszego miasta.